in Fraszki
18. 06. 08
posted by: Andrzej Curyło

Jestem uzależniony,

w paleniu, piciu, miłości do żony.

Ale sobie pofolguję,

z czegoś pewnie zrezygnuję.

Doradź koleżanko, kolego,

z czego?

in Fraszki
18. 06. 03
posted by: Andrzej Curyło

Oczy podkrążone,

na czole zakola,

a w dodatku jeszcze,

słaba silna wola.

in Fraszki
18. 06. 02
posted by: Andrzej Curyło

Nie pij, nie pal

i myj zęby,

to wtedy

nie wyjdą z gęby.

in Fraszki
18. 06. 02
posted by: Andrzej Curyło

Przyszła wiosna,

wszystko rośnie,

lecz niektórym,

po botoksie.

in Ludzie
18. 05. 26
posted by: Urszula Wojnarowska-Curyło

Dobrze, że jest taki dzień jak Dzień Mamy. Mogę popatrzeć, ile zawdzięczam swoim dzieciom. Jakbym ich nie miała, może byłabym ociupinkę zamożniejsza, ale z pewnością uboższa o wiele bezcennych wspomnień.

Pamiętam na przykład jak mój mały synek, może wówczas 3 i pół roczny ubierał choinkę. A że był właśnie małym chłopczykiem, to wszystkie choinkowe świecidełka zawiesił na takiej wysokości, do której mógł dosięgnąć. I mieliśmy raz taką choinkę ubraną „miejscowo”.

Pamiętam, także z tamtego okresu, jak mój niejadek na stołówce szkolnej zaniósł kompot pewnemu starszemu panu. Gdy spytałam czy podając powiedział: proszę, moje dziecko zdziwione odparło: ten pan wziął bez proszenia.

Pamiętam jak moje dziecko wyszło z dzieciństwa i przestało chcieć chodzić ze mną za rękę. W drugim tygodniu nauki w pierwszej klasie.

Pamiętam jak 1 listopada w V klasie synek zadeklarował, że on dziś to się pomodli za Juliusza Cezara, bo już nikt tego nie robi.

Pamiętam jak nasza córka lat blisko cztery, osóbka mieszkająca razem z nami i ze sporym i wielkiej łagodności rottweilerem, zobaczywszy jamnika naszych znajomych zakrzyknęła: o myszka!

Przypominam sobie pewną wigilię i prezent pod choinką dla niej: wymarzone narty. Powiedziałam, że nie wolno tam zaglądać, bo prezenty mogą zniknąć. I w połowie kolacji Ania zalała się łzami, bo narty … zniknęły. Choć przysięgam nikt ich nie dotknął, ale ona zerknęła, a że wierzyła bezgranicznie w każde słowo, to …

Pamiętam naszą pierwszą (z pięciolatką) podróż do Bułgarii, na wczasy. Odjechaliśmy 20 km od domu i się zaczęło: daleko jeszcze? A po powrocie taka jej konkluzja: aleśmy się zmęczyli tymi wczasami!

Dlatego w tym dniu dziękuję moim, no dobra- naszym Dzieciom, że są. Bez nich wiele rzeczy i spraw byłoby kompletnie bez wartości.

                                                                                          Wasza mamuś

in Fraszki
18. 05. 25
posted by: Andrzej Curyło

Chociaż wymiarami marny,

ale za to jest figlarny.

in Fraszki
18. 05. 11
posted by: Andrzej Curyło

Zbliżają się wybory,

pora do pokory.

18. 04. 22
posted by: Urszula Wojnarowska-Curyło

Proszę Państwa, eseju dziś nie będzie. Usprawiedliwieniem jest jedno słowo: Cortez. Zamieszkało z nami psie dziecko, siedmiotygodniowy owczarek niemiecki. Szaleństwo zupełne. Zwierzęca część rodziny pogodzona, a nawet ze wskazaniem na akceptowanie. Uzależnieni od tej rasy mówią, że są psy i są owczarki. Przekonamy się. Póki co obserwujemy się bacznie. Trzymajcie kciuki.

in Fraszki
18. 04. 21
posted by: Andrzej Curyło

Zwiedziła nie jeden szop,

chcąc kupić hula hop,

jednak problem w tym tkwił cały,

wszystkie szczelnie pasowały.

in Fraszki
18. 04. 20
posted by: Andrzej Curyło

Kiedy już wszystkie ciuchy

w walizę upchała,

on do niej z zapytaniem:

- Będziesz mnie zdradzała?

I czeka odpowiedzi z otępiałym wzrokiem.

W końcu ją uzyskał:

- Nie jestem prorokiem.