Czeskie wakacje

17. 07. 14
posted by: Urszula Wojnarowska-Curyło

Jestem przyzwyczajona, że jak coś lubię albo mi się podoba, to nie są to rzeczy, teksty, miejsca, sprawy, które podobają się większości. I nie chodzi o to, że silę się na oryginalność, dlatego wybieram to, co jest mniej popularne. W zasadzie, to nawet nie znajduję na te upodobania argumentu, ale też zupełnie nie szukam. Przywykłam. Lubię na przykład pełnię księżyca. Dobrze się wtedy czuję, świetnie śpię, mam wyśmienity humor i werwę. Pełnia zawsze kojarzy mi się z podróżą, wyjazdem, urlopem, poznawaniem. Niemcy mają takie określenie Reisefieber, które w najpozytywniejszym znaczeniu kojarzę z pełnią. Lubię miejsca, gdzie życie jest prawdziwe, albo gdzie nie „wszyscy” już byli.

Zdarzyło mi się trzykrotnie wybrać jako cel wyjazdu Czechy. Raz klasycznie - byłam zwiedzać  Pragę. Drugi raz na bogato - był to wyjazd do rezerwatu przyrody, do Slavkovskiego Lesu, a konkretnie… do spa w Mariańskich Łaźniach. Każda, no prawie, kobieta marzy o wyjeździe do spa. Sprawdziłam uprzednio oferty wypoczynkowo-upiększaniowe w swojej okolicy - z grubsza licząc jeden nocleg ze śniadaniem  i obiadokolacją, 30 minut masażu relaksacyjnego, o typie miziania, grota, sauny i basen to koszt 300- 350 zł. Sporo za niezbyt wiele. Nie wikłając Cię w szczegóły - jako koleżanka kierowniczka wyjazdu, wybrałam Mariańskie łaźnie, hotel Richard, z jego świetnym zapleczem wellness& spa oraz namówiłam swoje trzy koleżanki na wspólny 6 dniowy wypad. Cena była zbieżna z ceną weekendu w polskim spa, zabiegi: dużo, długo i wspaniałe. Oczywiście miałyśmy sporo czasu na zwiedzanie i spacery po tym cudnie odrestaurowanym mieście. Za jednym zamachem miałyśmy XIX wiek za oknem i sporo lat mniej na duszy i ciele. Kolejny raz to znów był babski wypad, do Blanska na Morawach, zamieszkałyśmy w fantastycznym pensjonacie U Rechu. Niby pojechałyśmy z dziewczynami, żeby pogadać, ale tak naprawdę to na rejs kanałem Baty (nie wyszło nam tym razem) i na Morawski Kras. Jest to prawdziwy labirynt zalesionych wzgórz i wapiennych wąwozów leżący na północ od Brna. Większość turystów przyjeżdża tu ze względu na jaskinie. Spośród kilkuset tutejszych jaskiń i przepaści, najsłynniejsze są Punkevni Jeskyne. Najpierw, idąc wśród stalaktytów i stalagmitów, dociera się na dno słynnej przepaści Macochy – gigantycznej dziury o głębokości około 140 metrów, powstałej po zawaleniu się stropu pieczary. Panuje tu specyficzny mikroklimat – latem porastająca ściany roślinność sprawia wrażenie tropików. Najwięcej emocji wywołuje spływ łodziami podziemną rzeką Punkvą. Podczas naszego spływania poziom wody był wysoki, więc chcąc przepłynąć, należało się w łódce prawie położyć na plecach. A i tak skalne nawisy drapały nas po wystających częściach ciała (No, kto sobie pomyślał, że po brzuchu?! :-)). Podczas tego wypadu, zawadziłyśmy o Austerliz. Tak, tak, teraz to są Czechy i obecnie obowiązująca nazwa to Slavkov u Brna. Prawda, że podobnie brzmi?;-) Co roku w grudniu, w okolicach zamku odbywa się rekonstrukcja bitwy trzech cesarzy, natomiast  w sierpniu - Letnie Dni Napoleońskie, czyli okazja do świętowania urodzin Napoleona. W tym roku wszystko odbywać się będzie 12 sierpnia. Nie pojadę niestety. W tym terminie zaplanowałam wyjazd na Spisz.

A tak poza tematem, a w zasadzie nie koniecznie: jak to jest, że kraje leżące na podobnej szerokości geograficznej, mające podobny klimat, czy zbliżoną historię wychodzenia z różnych politycznych zakrętów, nie muszą za swe usługi  zdzierać  finansowej skóry bez znieczulenia?  Tak jak to ma miejsce w różnych turystycznych „Mekkach” czy letnich/zimowych „stolicach” naszego kraju…

Komentarze   

+1 # U. 2017-07-17 12:24
Nie pozostaje mi nic innego jak zorganizować wyjazd na Morawy lub do Czech dla piękniejszej społeczności Loqueris.Co Wy na to dziewczyny ?? :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+1 # Olga 2017-07-17 22:07
Niezły pomysł Uluś. Mogłabyś tam urządzić wieczór literacki. Tym bardziej, że legalnie mogłybyśmy tam zabrać ,,szpinaczek". Byłby to wieczór na bogato :-D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+1 # U. 2017-07-17 22:25
Pojedziemy, zobaczysz, że pojedziemy :-) ze szpinakiem czy innym szczawiem :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+1 # Olga 2017-07-18 17:52
Ja Uluś nawet nie śmiem w to wątpić. Jak Ty tak postanowisz to zostanie tylko walizki spakować ;)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
0 # U. 2017-07-19 08:28
Rozeznam się i ogłoszę :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+1 # Marzynia 2017-07-16 22:31
Byłam nad tą przepaścią, a zapomniałam o tym! Dzięki Tobie przypomniały mi się te wspaniałe chwile... Niestety, Punkwą nie płynęliśmy, a szkoda. Dałabym sobie nawet brzuch podrapać ;-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+1 # Olga 2017-07-16 21:40
Po przeczytaniu tego, nawet najbardziej oporne osoby mogą się przekonać do poddania się zabiegom spa. Zwłaszcza kiedy ten luksus dokonuje się w tak malowniczych zakątkach świata. W Czechach nie byliśmy nigdy, chociaż w tym roku rozważaliśmy weekendowy wyjazd do Pragi. Przyznam, że oferta cenowa bardzo kusząca i to niezależnie od rodzaju biura turystycznego. Czesi okazują się mniej pazerni w przeciwieństwie do naszych właścicieli lokalnych ,,świątyń wiecznej szczęśliwości", którzy robią szybki skok na kasę. Na szczęście wybór ,,eldorada" należy do nas :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz

W komentowaniu na tym blogu obowiązuje tylko jedna reguła: nie wolno obrażać innych osób.


Kod antyspamowy
Odśwież