in Fraszki
17. 08. 12
posted by: Andrzej Curyło

Gdy szwankują instrumenty,

gdyś już jak saksofon zgięty,

życia muza nie gra wcale,

czas myśleć o futerale.

in Ludzie
17. 08. 11
posted by: Urszula Wojnarowska-Curyło

Nie będzie eseju w ten piątek. To jest miał być, taki radosny, letni i żartobliwy. Ale ponieważ właśnie umarł kolejny kawałek mojego dzieciństwa, to nastrój jakby nie ten. Sama się zastanawiam jak to jest, że choć emocje łączące mnie z tą osobą która odeszła – od wielu lat żadne, a kiedyś bardzo wielkie, to smutno mi. Nad czym? Nad latami, które minęły, nad ludźmi, którzy są ze mną na zdjęciu – a z żyjących jestem na nim ja z bratem... A może to tak: uświadamiam sobie przez tę śmierć, że pokolenie, z którego jestem, powoli staje się tym coraz starszym. O ile oni kiedyś nad nami roztaczali parasol opieki, to teraz już całkiem inne mają zajęcia. A my? Przecież w środku ciągle dzieciaki, z pomysłami czasem godnymi rówieśników własnych dzieci. I nawet jeśli nie wypada, to gdy nie ma dzieci w domu różnie jest z grzecznością. 

Jako młoda matka odwiedzałam stryjostwo. Trafiłam na spotkanie towarzyskie. Siedziałam wśród gości i nagle któryś z biesiadników powiedział: A wiecie Franek został pradziadkiem. I w odpowiedzi od kogoś: coś takiego!! Taki młody chłopak!! Halo jaki chłopak? Pradziadek-chłopak? 

Kiedy chodziłam do liceum, w maturalnej klasie, nasza koleżanka zaczęła spotykać się z uczącym nas matematykiem, człowiekiem świeżo po studiach. To czas był taki, że niewiele nas mogło zaskoczyć, a już absolutnie nie to, że ktoś z ledwo dostatecznej uczennicy, przeistacza się przed maturą w matematycznego orła. Ale żeby spotykać się z takim dziadkiem…

Dziadek, pradziadek, ciocia, stryj - w strumieniu przemijania.

17. 08. 08
posted by: Urszula Rędziniak
fot. Pixabuy

 

Wiersz Urszuli Rędziniak z tomiku „Nim zabierze nas wiatr”. Ula jest strażakiem, prawniczką, mamą i poetką, co nie pisze do szuflady.

 

widzę że jesteś głodna

chłodu północy pełnej ziaren 

 

słońce obudziło pragnienie

gdy noc kochanków zgasła

przed świtem nim jedna z gwiazd

spadła lotem błyskawicy

 

prawdopodobieństwo zamarło

w bezruchu i tylko nagi księżyc

zerknął nieśmiało do ogrodu duszy

w poszukiwaniu ambrozji

 

nie ma żaru świetlików

ani muzyki świerszczy

jedynie ten zapach

niesiony przez wiatr

 

i  tylko kłosy złotowłose

zerżnięte stoją dumnie

czekając na znak spełnienia

w pełni świadome swej wartości

 

a bochen chleba

pachnie dostojnie

wzbudzając apetyt na życie

 

in Fraszki
17. 08. 06
posted by: Andrzej Curyło

Można satysfakcji zaznać,

gdy nie wyszło się na błazna.

in Fraszki
17. 08. 05
posted by: Andrzej Curyło

Zapędził kaczor kaczkę w sitowie.

Co się tam działo, nikt się nie dowie.

in Ludzie
17. 08. 04
posted by: Urszula Wojnarowska-Curyło

Dni parę wstecz byłam na imieninach kolegi. Jak każdy, nawet ten, który regularnie ociera się o pracoholizm, mam jakieś życie towarzyskie. I to właśnie jest tego przejaw. Spotykamy się w podobnym składzie od dawna i jest to towarzystwo w znakomitej części miłe memu sercu. Od jakichś 3-4 lat czynię „socjologiczne” obserwacje jednej z par. W tym okresie znacząco wzrosła im stopa. I psychika nie wytrzymała. Jak narty, to we Włoszech, jak Sylwester, to w Wiedniu lub w jakimś ciepłym kraju. Jak dzieci zawalają studia, to jest to planowana zmiana kierunku, jak samochód, to tylko taki, jakim oni ostatnio jeżdżą. I to ciągłe nawiązywanie do braku czasu i rozlicznych zajęć, do zaproszeń sypiących się zewsząd. Przechwałki, wachlowanie się swym pawim ogonem, niedopuszczanie innych do głosu, przekrzykiwanie dyskutantów. Dobrze mnie zrozum - cieszę się, gdy komuś się lepiej powodzi. Ale nie widzę powodu, by dać sobie wmówić, że to wstyd nie być w Wiedniu na Sylwestra, a na narty jechać na pobliski wyciąg .Tak sobie myślę, że dla niektórych życie to czas wdrażania dewizy: „moje jest najmojsze”. Obserwuję dziwaczną tendencję, polegającą na braku prywatności. Idę na rower z dzieckiem - zdjęcie w windzie czy przed domem i na fejsika. Mam coś do powiedzenia komuś najbliższemu, to ogłaszam to na cały świat - przez facebooka czy innego insta. I nie ważne jak bardzo jest to prywatna informacja. A niech wszyscy wiedzą jak bardzo kochamy/ nienawidzimy/cierpimy/cieszymy się/…./- wybierz sobie co Ci akurat pasuje.

Nie mam się za cyfrową ignorantkę. Może nie jakaś biegłość, ale staram się nadążać i na technikę się nie obrażać. Pewna doza osobistości, prywatności, poufności w moim życiu ma duże znaczenie. I tak sobie myślę, że takie życie na pokaz jest tylko po to, aby zademonstrować jakiś fałsz. Taki społeczny photoshop. Udawanie, że jest jakoś (oczywiście perfekcyjnie), jakby bez tego potwierdzenia przed światem zewnętrznym, to życie albo znikło, albo było mniej ważne. Konkludując - najlepiej byłoby gdybyśmy naszym nowobogackim znajomym, mogli uświadomić, że są męczący ze swoimi przechwałkami. I, że lubimy ich nie dlatego, że coś kupili i gdzieś byli. A kolorowanie rzeczywistości, które praktykują, idzie ramię w ramię z  przekłamaniami, które są uchwytne, lecz my machamy na nie ręką. Aaa, dobra… niech sobie pogadają…

Tytułowa sentencja „Omnis homo mendax”, nie znaczy - jak tłumaczył w pewnym filmie jeden więzień-„ każdy pedał to menda”,lecz „każdy człowiek jest kłamcą”. Jest tylko kwestia czy ten „każdy” o tym wie? I czy kłamiąc wie, że kłamie i że inni też to wiedzą? Bo kłamstwo to nie tylko krótkie nogi i długi nos, ale nastawienie na własny interes i brak poczucia lojalności. Jak to się mówi - kłamstwem można daleko zajść, ale nie zawsze da się wrócić.

17. 08. 01
posted by: Tanie Historie

Dziś debiutuje u nas kolejna gościnna gwiazda, człowiek wielce zabawny i autor Tanich Historii, z życia lub jakby z życia wziętych, którymi zechciał podzielić się z nami na łamach Loqueris. Więcej Tanich Historii możecie przeczytać pod tym linkiem (fb).

Dramatis Personae: Motorniczy [M], Pan w podeszłym wieku [P], Narrator [N].

Miejsce akcji: tramwaj 24

<Tramwaj zatłoczony. P i N siedzą blisko kabiny motorniczego>

M: Uwaga pasażerowie: z powodu awarii trakcji przejazd do Bronowic będzie odbywał się przez Plac Wszystkich Świętych, a nie Dworzec Główny. Uwaga pasażerowie […].

<w reakcji na komunikat, duża grupa pasażerów przepycha się na czoło tramwaju zasypując motorniczego pytaniami w stylu: „To nie staje pan na Dworcu Głównym?”, „A na Batorego jedzie?”, „Zatrzyma się pan na Placu Inwalidów”, „Czy przystanek Biprostal to będzie?”. Motorniczy początkowo dzielnie przytakuje, ale wraz z kolejnymi pytaniami, staje się coraz bardziej opryskliwy>

P <pochylając się do N>: Ja wiem, że to grzech, ale czasami to ja proszę pana chcę, żeby oni wszyscy umarli...

N: I to pana martwi?

P: Nie. Ale chciałem, żeby ktoś jeszcze to wiedział.

17. 07. 31
posted by: Urszula Wojnarowska-Curyło
Urocze stworzenie w obiektywie Stacha Dybicha, artysty fotografii entomologicznej i fotografa pięknych szczegółów. Zwykły robal, a chce się go pogłaskać.

fot: Stach Dybich

in Fraszki
17. 07. 30
posted by: Andrzej Curyło

Przemyślenia takie moje:

lepiej być kimś pod wozem,

niż na wozie gnojem.

Jesteś kimś, to cię traktują,

a gnój tylko wyładują.

in Fraszki
17. 07. 29
posted by: Andrzej Curyło

I świecenie gołym zadem,

czasem może być przykładem.