Lengyel, magyar – két jó barát, együtt harcol, s issza borát.

18. 08. 23
posted by: Urszula Wojnarowska-Curyło

 Ze zdumieniem stwierdzam, że jak dotąd nie podzieliłam się z Wami moją miłością do Węgier. Jeżdżę na Węgry od dość dawna. Próbowałam kiedyś policzyć ile razy zdarzyło mi się tam być. Niestety w okolicach 50 - 60-ciu zaczęłam się gubić. Zastanawiałam się nie raz, co mnie urzeka w tym kraju? Może melodia języka, tak inna od naszej? Może te, niepodobne w niczym do znanych mi słów, nazwy? Może te wspomnienia z dzieciństwa, gdy na Węgrzech „było”, a w Polsce się „zdarzało” wystać coś przed świętami? A może ciepełko, które Węgrzy mają bez łaski, a my musimy wyjeżdżać do ciepłych krajów. Chociaż trzeba przyznać, że w tym roku awansowaliśmy do grona ciepłych krajów. Wręcz niektórzy mają tego ciepła dość.

 Moje jeżdżenie pasjami „do wód” i szczera wiara, że wody leczą i odmładzają, to jedno. A głód zwiedzania i doznawania, poznawania i dziwienia się, to drugie. Celem ostatniego wyjazdu w sześcioosobowej grupie rodzinno – przyjacielskiej były okolice Egeru. Gospodyni naszego domu gościnnego była ogromnie zdumiona gdy spytałam ją o drogę do Poroszlo czy do Doliny Szalajki. Polacy kojarzą się Egerczykom z Doliną Pięknej Pani (piwniczki w tufach), ale z Szalajką czy najpiękniejszym węgierskim wodospadem Fatyol czy hodowlą lipicanów? No w żadnym razie! Podczas naszego spaceru Doliną Szalajki chyba tylko raz miałam wrażenie, że słyszę polski język. Natomiast Węgrzy w parach, samotnie, rodzinnie, na rolkach, rowerami, ciuchcią, w środku tygodnia odpoczywają w Górach Bukowych. W malowniczych jeziorkach hodowane są pstrągi, które z apetytem pożarliśmy w jednej z licznych restauracji na trasie. Mniam! Potem wróciliśmy do Szilvasvarad z nadzieją podziwiania rasy monarszych koni, ale tego dnia była jakaś impreza zamknięta. Moja znajomość węgierskiego ogranicza się do zwrotów grzecznościowych, kilku liczebników, paru rzeczowników, a więc zbyt jest nikła, żebym mogła wywnioskować cóż takiego ważnego działo się w tej słynnej na cały świat hodowli lipicanów.

 Kolejnego dnia pojechaliśmy nad Jezioro Cisa do Poroszlo, w Ekocentrum napatrzyliśmy się na ogromne jesiotry i bieługi w akwarium słodkowodnym, podobno największym w Europie Potem pływaliśmy łódką po rozlewiskach, wśród trzcin i wzdłuż podmokłych łąk. Ścigaliśmy się z łabędziem, obserwowaliśmy się ze ślepowronem, podglądaliśmy kormorany i czaple. Uwodzi mnie uroda tych terenów. Mam marzenie żeby kiedyś dokładniej poznać Park Narodowy Hortobagy. Marzy mi się wyjazd na odloty żurawi, tak gdzieś w połowie października. Kolejny rok mi się tak marzy. Ciekawe czy w tym roku się uda?

 Lubię Węgry. Współcześnie nie mamy im czego zazdrościć. Mamy tyle samo lub więcej, mamy nieco taniej, zatem w tych kategoriach wygrywamy konkurencję. Polki są ładniejsze, Polacy przystojniejsi, więc.. też nie o to chodzi. Na Węgrzech jest jakaś taka wyczuwalna w powietrzu tęsknota, nieśpieszność, równiny i upał oszukują mirażami, ale to niegroźne oszustwa. Bardziej baśniowość. A może najbardziej znane hungaricum- "Dziewczyna o perłowych włosach" Omegi budzi wciąż te same emocje? Choć to przecież 50-lat jak znamy tę balladę.

A może to wina win lodowych, tokajów, merlotów i egri bikaver'ów ?

 I tak się cieszę, że na Węgry mamy tylko nieco ponad 200 km, choć te miejsca, które znów albo po raz pierwszy chcę zobaczyć są już jednak znacznie dalej.

 

Komentarze   

0 # Małgorzata G.J. 2018-08-28 18:30
Ula pięknie piszesz...dostrzegasz rzeczy, których inni nie widzą. Zastanawiałam się często podczas naszych rozmów, skąd bierzesz wiedzę na temat tego dokąd i po co...? Poza tym masz umiejętność, dzięki której nie ma znaczenia co widzisz, ważne JAK... Zwracasz tym samym uwagę na ukryte piękno, uczysz je dostrzegać. Pięknie,gratuluję :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
0 # U. 2018-08-28 18:33
Gocha, dziękuję za takie miłe słowa.Jak widzisz mimo tego że jestem cyfrowym emigrantem, udało mi się zamieścić Twój komentarz.Zresztą, jest taki miły, że na kurs komputerowy bym poszła, żeby go opublikować. Dziękuję jeszcze raz. A co do Węgier? Proste! Węgry moja miłość :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+1 # Marzena 2018-08-26 00:09
Bardzo mało znam ten kraj, byłam tam tylko 4 razy ( w tym 2 w Budapeszcie), a o tych zaczarowanych miejscach, o których piszesz nawet nie słyszałam. Jedno mogę potwierdzić na pewno - my Polacy dobrze się tam czujemy. Może to jakaś nieuchwytna, nie zawsze okazywana, ale chyba istniejąca, obopólna sympatia? Może to rzeczywiście wpływ tej puszty? W każdym razie już jutro mogłabym pojechać w zakątki, o których tak sugestywnie mówisz :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz

W komentowaniu na tym blogu obowiązuje tylko jedna reguła: nie wolno obrażać innych osób.


Kod antyspamowy
Odśwież