Zejdą? Nie zejdą?

17. 10. 20
posted by: Urszula Wojnarowska-Curyło

O wyrazach przestarzałych, choć nie staroświeckich ani archaicznych, raz jeszcze.

Ja dziś w temacie dobrym na jesień chciałabym z Tobą pogadać. O odchodzeniu będzie. Odchodzenie ludzi musimy brać pod uwagę. Skoro jest rozwijanie, to musi też nastąpić zwijanie interesu zwanego życiem. I dotyczy to, tak ludzi, zwierząt, roślin, jak słów, zawodów czy obyczajów albo zachowań. Kiedyś córka moja oglądała stary film kryminalny, w którym główny bohater dostał telegram. Próbowała to odnieść do teraźniejszości (list, kartka, pismo?), ale bez mojej pomocy zupełnie nie wiedziała jak się z tym uporać. Najbliższy jest sms - podpowiadałam. Ale co ma z tym wspólnego poczta? – nie mogło się nadziwić moje dziecko.

Ostatnio w trakcie prowadzonej przeze mnie terapii logopedycznej, 5-letni chłopczyk nie wiedział kto to jest krawiec i mówił, że to osoba która np. kroi w sklepie wędlinę. Nie byłam już taka złośliwa, żeby ćwicząc z tym dzieckiem „r” w grupach spółgłoskowych, zaproponować wyraz „introligator”, bo to ani do powtórzenia się nie nadaje, ani co oznacza, większość dzieci (i dorosłych też sporo), nie wie. Złośliwie powiem, że jak tak dalej pójdzie, wkrótce zginie słowo książka czy gazeta. A’propos gazety – kiedyś się mówiło: gazeta ci wystaje lub wyłazi. Ciekawe, czy spośród Czytelników Loquerisa ktoś wie, co ten zwrot oznaczał? Mówiło się kiedyś spotkamy się, porozmawiamy, omówimy to „na kościelnej drodze”. Ale co to może obecnie znaczyć, skoro ludzie, jeśli do kościoła idą, to częściej jadą i wychodzą z kościoła wprost na parking i hop do samochodu. Nie ma tej drogi, nie ma wspólnego pogadania i wymienienia się opiniami.

Były kiedyś takie słowa jak: fajowsko, w dechę, klawo, morowo czy odlotowo. Już się ich prawie nie używa. Zastąpiło je jedno słowo: zajebiście. I wiesz co? Nie wiem czy mnie to zachwyca. Oczywiście zdarza mi się kląć, nie w pracy, ale w domu i owszem. Zwłaszcza jak coś gdzieś wtrynię -  okulary, klucze, dokumenty, to raczej bez wspomnienia pani lekkich obyczajów, pewno się nie obejdzie.

Po polsku kiedyś na drobne kradzieże mówiło się, że ktoś coś komuś buchął, gwizdnął, zwędził, skubnął. A teraz? Wystarczy jedno słowo: zapierdolił. Kiedyś na osobę pracującą z dużą niechęcią mówiło się, że się w pracy obcyndala, że wałkoń, że obibok a teraz, że tenże człowiek to opierdalacz. Kiedyś, ktoś kogoś olewał, nie był zainteresowany, ignorował czy bagatelizował. Teraz  to krótkie: ma wyjebane. Kiedyś w pokoju czy w domu były rozłożone klamoty, był bałagan, nieporządek, majdan, bambetle, a teraz to wszystko załatwie jedno słowo: rozpierdol albo syf. Nie ma już odpowiedzi typu: zgadzam się, naturalnie, oczywiście czy zrozumiałam. Jest OK. Albo: dokładnie. Rozumiem, że jest to pokłosie nauki języka angielskiego „od poczęcia” – exactly. Ale czemu służyć ma nachalne: tak, używane zamiast. Właśnie, zamiast czego?

Życie przyśpiesza i skracają się dystanse. Nie ma czasu na jakieś dłuższe wypowiedzi, niewielu lubi słuchać. Nie namawiam do powrotu do opisów w stylu Elizy Orzeszkowej. Do mówienia, wypowiadania się, do rozmowy, do bronienia swojej racji lub swego stanowiska, do argumentowania, do dysput i stawiania tez namawiam, nawet do pytlowania czy ględzenia namawiam. Ale językiem niekoniecznie sprowadzającym się do zwrotów wulgarnych i prostackich. Czytając w internecie komentarze hejtujące inne stanowisko, obmowy czy wszelkie przejawy mowy nienawiści, zastanawiam się skąd to się bierze. Z bezkarności, z zawiści, z bezsilności?

Niedawno gdzieś przeczytałam, że w kraju, w którym masowo rezygnuje się z pisania odręcznego, pewien dorosły człowiek głośno powiedział, że nie potrafi odczytać listu czy notatki sporządzonej ręcznie. Jak ten rozwój techniki i używania skrótów pójdzie w tym kierunku, to powstanie być może taka filologia: „język literacki mówiony i zapisywany odręcznie”. To oczywiście żart. Chociaż?...

Komentarze   

+1 # Marzynia 2017-10-24 17:38
Wyłażąca gazeta to była koszula (podkoszulek), który wystawał ze spodni. Dawniej nawet chłopcy wstydzi się wyłażącej z gatek gazety, ale za to nie wstydzili się czytania gazety publicznie. A uważane za bardzo wulgarne pochodne słowa: "jeb..." używał tylko margines społeczny, a i to oszczędnie (strzyżowscy Chłopcy z plant i ze sztreki nigdy by się nie odważyli np. do kobity, najwyżej między sobą). Kiedy w szkole wyrwie mi się, że ktoś coś "zaiwanił" (w sumie też archaizm do potęgi) to nikt nie wie, o co chodzi. I pytają; "O co kaman???" No cóż, signum temporis...
Bardzo miło się czytało :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+1 # Olga 2017-10-22 22:36
Większości z nas zdarza się w rytm dość dosadnych epitetów szukać zagubionych rzeczy. A ze skala tego jest dość wysoka to i zadano sobie trud przeprowadzenia badań. Według nich, osoby, które często przeklinają mają wyższą inteligencję werbalną (bo przekleństwa, których używają są dość wyszukane ;), a poza tym są bardziej szczere. Hm, Polacy to taki inteligentny naród, a szczery, do bólu. Oczywiście, przeklinania nie polecam, nie polecam. ;) :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+1 # Ula 2017-10-20 18:32
Przewrotny tytuł, ironia z łezką wspomnienia, a tak naprawdę to kawał rzeczywistości, która nas otacza! A przecież zeszyt w kratę jest superowy a słownictwo, no cóż, ja czasami też potrafię dołożyć do pieca :P Bez nieśmiałości polecam tekst, jest THE BEST!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+1 # Stach 2017-10-20 18:04
Przypomniało mi się, jak mój syn w przedszkolu nie wiedział co to jest telewizor. Nadal telewizji nie mamy, internet ją z nawiązką zastąpił.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
0 # U. 2017-11-04 07:14
Pamiętam jak sporo lat temu zapytałam w pracy co to za piosenka Domowe przedszkole? Moje koleżanki, także mamy, mi nie uwierzyły, że nie wiem i że nie mamy telewizora. A była to połowa lat 80- tych. Brak telewizora to była nasza decyzja, a nie braki w zaopatrzeniu. Mieliśmy natomiast projektor Ania i wyświetlaliśmy naszemu synkowi bajki. Albo je czytaliśmy. Były czasy...
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz

W komentowaniu na tym blogu obowiązuje tylko jedna reguła: nie wolno obrażać innych osób.


Kod antyspamowy
Odśwież