Przedwiośnie, albo czas zmasowanego odchudzania

17. 04. 13
posted by: Urszula Wojnarowska-Curyło

Co ta pora roku w sobie ma, że na wiosnę zaczyna się knuć: a może zacznę biegać, albo jakąś siłownię wdrożę? Nie żebym uważała, że chęć podobania się sobie czy komuś, to jakaś wątpliwa moralnie sprawka. Patrzymy na wyłażące z ziemi kwiecie, a ono wiotkie, smukłe i powabne - jak co roku. A ja/my, najczęściej z niedotrzymanym postanowieniem wielkopostnym w kwestii słodyczy, z niezrzuconą oponą zimową i całkiem już sporą letnią.

No to może rozpocząć okres: czas wiosennego wciągania brzucha, prostowania pleców i wyższych obcasów? Burzę się przeciw temu powiedzeniu, że poznać pana po cholewach, a jednocześnie gdzieś w tyle głowy mam, że może jednak tak. Taka to jest teraz tendencja, że poprawiamy co się da, a jak się nie da, to nie pokazujemy. Właśnie- pokazujemy, na pokaz, a niech zobaczą...

Niby nic złego. Większości zależy, żeby znany był jego lepszy profil, nawet jak się do tego głośno nie przyznają. Cóż, odrobina próżności to nie jakiś grzech czy występek. Producenci odzieży nie rzadko zaniżają numerację, bo takie miłe zaskoczenia często skutkują nieplanowanym zakupem nastego sweterka lub piątych czerwonych spodni z wszytą rozmiarówką S. Szaleństwo odchudzających gadżetów i moda na ich posiadanie to znakomity biznes. Kiedyś chodziło się na spacery z dzieckiem czy koleżanką lub też z inną bliską osobą po to, żeby z sobą pobyć, pozachwycać się wspólnym patrzeniem, skomentować to czy owo lub tego czy owego.

A teraz - żeby spalić kalorie. Trochę brzmi jak: spalić na stosie. Moja kuzynka spaceruje w ten właśnie sposób i czasem mnie na te paraspacery zaprasza. Gnamy więc tak zwaną małą obwodnicą, omijając ludzi z psami, zakochanych, którzy ze spalania, to palą się do siebie; gadać się nie da, bo człowiek ledwo dyszy. I jak tak przelecimy, jak czarownice na zlot, tę małą obwodnicę ze cztery razy, urządzenie zegarkopodobne mojej kuzynki pokazuje, że spaliłyśmy równowartość jednego pączka. Jednego malutkiego pączuszka, nawet nie w lukrze, tylko takiego ledwo posypanego cukrem pudrem!!

Komentarze   

+2 # mata 2017-04-26 11:39
Idąc spokojnie można jeść kromkę z boczkiem,dlatego lepiej chodzić szybko.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+4 # Marzynia 2017-04-25 16:47
Ja na szczęście nie ulegam wiosennej presji, ale to może dlatego, że tu gdzie teraz mieszkam me boskie ciało w rozmiarze XL podziwia jedynie źwierzyna leśna oraz traktorzyści jadący w pole (którym jest zaiste wszystko jedno, jak ta baba wygląda). Zresztą w moich gumofilcach, starej czapce (tu na dziole stale duje) i w liliowym ortalionie (dar od Teściowej) idealnie wpasowuję się w trendy mody naszego przysiółka.
P.S. Bardzo się cieszę, że to blog literacki, bo gotowaniem, kosmetykami i poradami "jak żyć?" to już się można ochwacić :-D
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+4 # Aneta 2017-04-13 18:00
Gratulacje. Świetny artykuł, zresztą jak zawsze. Nareszcie, jak się okazuje można pisać niekoniecznie o gotowaniu. A jak pisać o odchudzaniu to na wesoło i z przymrużeniem oka ;). Wiosna faktycznie daje nam popalić i chcąc czy nie chcąc wypada nam liczyć ,,spalane na obwodnicy pączki”. Oby tylko nie wpadł ktoś na pomysł, żeby na tej trasie cukiernię uruchomić. Pani Ulu, zaczniemy teraz czas mierzyć kolejnymi ,,wieczorami czwartkowymi”. Pozdrawiam i serdecznie.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+4 # Urszula Wojnarowska-Curyło 2017-04-13 18:18
Dziękuję mojej wiernej Czytelniczce. Słowa ciepłe i dla mnie ważne :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz

W komentowaniu na tym blogu obowiązuje tylko jedna reguła: nie wolno obrażać innych osób.


Kod antyspamowy
Odśwież