Kolejny rok finiszuje

25. 12. 16
posted by: Urszula Wojnarowska-Curyło

Zwykle koniec roku budzi w nas melancholijne refleksje, że oto znów jesteśmy o rok starsi oraz, że znów coś dobiega końca, o wiele za szybko. I jak to możliwe, że ten czas tak niepostrzeżenie i mimochodem nas postarza i odziera z nadziei, że starzeją się wszyscy, tylko nie my. Chociaż oswojone, domowe lustra podtrzymują nasze, w tym względzie nadzieje. Robią to prawdopodobnie po znajomości, niestety…Tymczasem, jak mówią zapaleni czytelnicy, nie można rozpocząć kolejnego rozdziału swojego życia, gdy wciąż czytamy ostatni. Czas przejścia, niezależnie czy mowa o ludziach, epokach czy zjawiskach przyrodniczych świętowano od bardzo dawna. Jedne obchody są radosne, inne nie budzą żywszych uczuć, a część jest smutna, zwłaszcza ta, w której chodzi o rozstania.  Grudzień jest takim miesiącem, który ma szczególnie  wiele emocji do zaoferowania.  Od tych religijnych począwszy, poprzez estetyczne u wszystkich, bo także niewierzący mają u siebie urocze dekoracje o klimacie bożonarodzeniowym. Czy, powiedzmy, emocje pogodowe - bo: czekamy na śnieg, a jak klimat z „white Christmas” zawita na początku miesiąca, to martwimy się, że na święta może się trafić plucha. A jak jest biało, to dojeżdżający do pracy, czy do niej chodzący, psioczą na drogowców, co to oczywiście byli do zimy przygotowani. Ale nie do takiej!!! Ten śnieg z końca listopada faktycznie wielu osobom popsuł nerwy i narobił kłopotów. Cóż, jak powiedział klasyk: sorry, taki mamy klimat. Grudzień sprzyja także podsumowaniom, podsumowujemy relacje i jednym stawiamy plusa, innym przypisujemy zero, a bywa, że dla niektórych nawet ostrzegawczej rózgi nie niesiemy.  Podliczamy nasze plany z ubiegłego roku, sprawdzamy ile zamierzeń udało nam się zrealizować, co nie wypaliło, co zrobiliśmy, ale nie wyszło jakoś spektakularnie dobrze, co się udało bardziej niż sądziliśmy, a co trzeba przełożyć na kolejny rok ,czy inną sposobność.

 

A ja sobie myślę, że na przyszły rok muszę zaplanować więcej wdzięczności. Za to, że mogę wieść zwyczajne życie bez nadmiernych dawek adrenaliny. Za zdrowie, które póki co mnie nie zawodzi, bo nawet gdy coś mnie strzyka czy pobolewa i nieśmiało pytam mojego brata- lekarza, co o tym sądzi, on patrzy na mnie z politowaniem i mówi, że to tylko pesel tak boli. Za to, że mogę planować i realizować podróże małe i duże i wciąż się tym cieszyć jak dziecko. Za to że mam grono bliskich mi osób, od lat to samo, bo nawet ja, naiwna bardzo, umiałam odciąć się od toksycznych relacji. Za wciąż trzymający mnie zachwyt nad urodą świata, niezwykłością zwierząt i roślin i wielkością ludzkiego umysłu. Jasne, widzę także ciemne strony życia, ale nie skupiam się na nich, póki jest mi  dane moje zwykłe, nudne i przewidywalne życie. A że czas życzeń w toku, więc od siebie wszystkim Czytelnikom życzę otwartości na zmiany, gotowości na nowe wyzwania, życiowych radości każdego dnia i pokoju w sercu.