Majowe ambarasy

17. 05. 12
posted by: Urszula Wojnarowska-Curyło

Skojarzenia z majem są na ogół przyjemne. Bo to i „łąki umajone” i „dziewczyny w zielone grają”. Części z nas w tym miesiącu zdarzą się spotkania rodzinne, bo to przecież „mój Boże, mała <<Oleńka>> już do komunii - jak ten czas leci”. Co roku tak w Internecie, prasie, w rozmowach wałkuje się temat: ILE DAĆ?  Pozwolę sobie na osobiste w tej kwestii wspomnienie. Nasze dzieci już lata świetlne temu (no, może „lata” wystarczy), szły do komunii. Ponieważ oboje z mężem jesteśmy przeciwnikami ostentacji, obie uroczystości były skromne. Nie było list prezentów, uginających się od wszelakich dań stołów, wynajmowanych restauracji. I to zupełnie nie dlatego, że jesteśmy bliskimi znajomymi biedy czy niedostatku. Dla jasności - były to czasy, w których takie sprawy jak wynajmowanie lokalu, nie były wyjątkiem. Tak mamy, że ciągle i większość w naszym życiu przeżywamy inaczej. Nie, nie lepiej czy gorzej. Po prostu - po swojemu. Gdy szła do komunii nasza córka (czas prezentów w okolicy od 500 złotych w górę), powiadomiliśmy zaproszonych gości, że rodzice chrzestni mają dać po 100 zł, a pozostali goście po 50 zł lub prezent tej wartości. Nasi bliscy zrealizowali naszą prośbę. Czemu tak zrobiliśmy? Sądzę, że dlatego, że najbardziej boimy się złych myśli. Dobrze mnie zrozum. Nie: co sobie pomyśli ktoś. Ale: qurcze, jeszcze komunia u…. Od września składaj na cudze dzieci!

Nie myśl sobie, że to fantazja literacka podpowiada mi te słowa. Pracuję wśród ludzi i takie wypowiedzi są więcej niż częste. Pomyślisz sobie: ale pomysł? Upokorzyć dziecko, które nie ma się czym pochwalić po przyjęciu, ani między rówieśnikami, ani dorosłym. Właśnie: po przyjęciu komunijnym, a nie po przyjęciu sakramentu. Wkurza mnie to nachalne wkręcanie ludzi w zakupoholizm. Dajemy sobą manipulować przez sztab wyszkolonych łowców naszych, nie najlżej zarobionych, pieniędzy. Reklama sugeruje, że dziecko będzie szczęśliwe tylko z taką grą, takim smartfonem czy innym PRZEDMIOTEM. Pozwolę sobie na zawodową refleksję. W ostatnich latach   do mojego gabinetu trafia coraz więcej dzieci, które mają 3, 4 lata i ledwo lub wcale nie mówią. Pytam rodziców: czy dziecko ma zabawki? Ma!! Ogromne ilości, ale się wcale nimi nie bawi! Wówczas proponuję żeby każdego dnia, bez wiedzy dziecka, wynieść jedną z nich, taką, która z pewnością nie była przez dziecko wykorzystywana w zabawie. I wyobraź sobie, często zdarzają się przypadki, że po  2 tygodniach takiego opróżniania pokoju z przeszkadzajek, dziecko zaczyna mówić!!

Jestem przeciwna stawianiu przedmiotu w centrum życia. Przedmiot to NARZĘDZIE. Tak i tylko tak powinien być traktowany. A wracając do tematów komunijnych: uważaliśmy, że naszym dzieciom niczego ważnego nie brakowało. A już z pewnością nie brakowało niczego, co się da zastąpić rzeczą.

A jak to jest, było czy będzie u Ciebie?

Komentarze   

+1 # Stach 2017-07-18 17:04
Zabrzmię jak stulatek, ale za moich czasów było chyba nieco inaczej. Może fakt, iż zegarek lub nawet "składak" nie był zbyt tanim prezentem, ale i tak wydaje mi się drobiazgiem jak na dzisiejsze "standardy". Walczę z tym swoimi sposobami i może uda mi się przekonać innych, iż moi synowie nie mają wszystkiego, ale mają to co potrzebują (niekoniecznie nowe).
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
0 # U. 2017-07-19 08:35
Jak słyszę, że ludzie rezerwują w topowych restauracjach terminy na 2019- na wszystkie niedziele, bo przecież nie wiadomo która majowa za 2 lata wejdzie w grę; tak samo z limuzynami mającymi problem żeby wjechać na kościelny plac, tworzą listy prezentów z horrendalnie drogimi punktami na nich, to myślę: albo ja jestem z Marsa, albo oni....
Ale cieszę się, bo widać, że nie tylko ja stamtąd :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+5 # Ula 2017-05-14 08:09
Ulu mówisz mi z serca...........
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+1 # U. 2017-05-25 10:28
Ule tak mają :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+5 # U. 2017-05-13 12:47
Ciesze się, że nie jestem sama w takim postrzeganiu świata :-)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+3 # Olga 2017-05-13 10:48
Korzystając z zachęty, pozwolę sobie przytoczyć własny przykład. Wspólnie z synem przeżywaliśmy to Piękne wydarzenie trzy lata temu. Pomimo iż jedynym ,,obowiązkiem” chrzestnych było przybycie na uroczystość, niestety nie udało nam się powstrzymać zaproszonych gości od zrealizowania ich silnej potrzeby obdarowywania ;). Stosując mechanizmy obronne przygotowaliśmy się na TEN DZIEŃ przede wszystkim duchowo. W efekcie żaden ,,rower'' nam tego nie popsuł. Wydaje mi się, że prawdziwa wolność polega m.in. na tym, żeby pomimo posiadania ,,możliwości'' zachować dystans do spraw materialnych i tą wolność przekazać dzieciom. Tego jednak trzeba uczyć jakieś 20-30 lat przed ich narodzinami. Jeśli mogę pozwolić sobie na prywatę, to dziękuję moim rodzicom, że nauczyli mnie wychowywać dziecko w duchu wolności od przywiązań do rzeczy. Mam nadzieję, że wychowując zmierzam w odpowiednim kierunku ;).
Życzę wszystkim PIĘKNYCH KOMUNII ŚWIĘTYCH.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
+3 # Asia 2017-05-12 19:15
Z tematem prezentów komunijnych będę sie "borykać" za rok jednakże chciałabym żeby moja chrześnica miała tak miłe wspomnienia jak ja. Emocje jakie temu wydarzeniu towarzyszą są nie do opisania. Nie mogę z pewnością pozwolić by piękno przyjmowanego Chrystusa, biel, zapach kwiatów, "majówki" ciepło rodzinne przyćmił zimny materializm..
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować

Dodaj komentarz

W komentowaniu na tym blogu obowiązuje tylko jedna reguła: nie wolno obrażać innych osób.


Kod antyspamowy
Odśwież